Używamy plików cookies, aby dostosować pokazywane treści do Twoich zainteresowań. Brak akceptacji stosowania plików cookies może ograniczyć funkcjonalność strony i dostępność niektórych informacji.

Dowiedz się więcej na temat plików cookies
Zamknij
Zamknij
Zamknij

Solidny jak Craig Breen

Na Rajd Portugalii zespół Citroën Total Abu Dhabi WRT po raz pierwszy zgłosił aż cztery Citroëny C3 WRC. Wszystkie auta dotarły do mety, a załoga Craig Breen / Scott Martin – podobnie, jak w kilku poprzednich rundach bieżącego sezonu – zajęła piąte miejsce.

MIGAWKI Z TRASY

Zawodnicy rozpoczęli rywalizację we czwartek wieczorem od przejazdu superoesu wytyczonego na torze rallycrossowym w Lousada. Samochody spędziły noc w parc fermé, a w piątek rano wyruszyły na północ, by dotrzeć na start pierwszych „prawdziwych” odcinków specjalnych rajdu na drogach szutrowych w pobliżu granicy z Hiszpanią.

W etapie piątkowym nikt nie tracił czasu na rozgrzewkę: od pierwszych kilometrów aż sześciu zawodników przystąpiło do zaciętej walki o dziesiąte części sekundy. Byli wśród nich Kris Meeke i Craig Breen, jadący tak skutecznie, że na OS4 zaliczyli najlepsze czasy, na równi z Ottem Tänakiem. Po zakończeniu przedpołudniowej rundy Meeke zajmował drugie miejsce w klasyfikacji generalnej, z różnicą pół sekundy względem lidera. Breen był czwarty, tracąc 1,4 s.

Z kolei Stéphane Lefebvre miał problemy z utrzymaniem się w czołówce. Wystarczył jeden błąd w komunikacji pomiędzy pilotem i kierowcą, by źle zrozumiana komenda doprowadziła do rolowania samochodu na trasie OS3. Francuzi kontynuowali jazdę, ale stracili 7 minut wobec najszybszych konkurentów.

Intensywność rywalizacji nie spadła podczas drugiej piątkowej pętli. Ponowny przejazd OS7 Ponte de Lima okazał się pechowy dla kilku zawodników. Wśród nich znalazł się Kris Meeke, który w wyniku uderzenia w betonowy blok uszkodził element zawieszenia i nie był w stanie ukończyć etapu.

Na tym samym odcinku Craig Breen stracił wcześniejsze tempo z powodu uszkodzenia amortyzatora po uderzeniu w kamień leżący na torze jazdy. Defekt sprawił, że nie mógł w pełni wykorzystać udanego dobór opon na ten wymagający oes. Na szczęście strata ograniczyła się do dziesięciu sekund. Na mecie pierwszego etapu Breen zajmował piąte miejsce, ustępując liderowi o 12,9 s.

Sobotni etap przyniósł stabilizację w wynikach rajdu. O ile w piątek zawodnicy rywalizowali na trasach, które były nowe dla wszystkich, w następnym dniu nieznajomość oesów mocno wpłynęła na czasy Craiga Breena. Co prawda podczas porannej pętli awansował o jedną pozycję, jednak jego strata do lidera wzrosła do 46,2 s.

Kolejnym ciosem dla załogi jadącej Citroënem C3 WRC z numerem startowym 8, był incydent na trasie ostatniego odcinka dnia – OS15 Amarante 2. Nietrafiony dobór ogumienia dokonany podczas serwisu spowodował pod koniec dnia mocne zużycie i utratę przyczepności tylnych opon. Na jednym z zakrętów samochód Breena obrócił się i choć nie wypadł z drogi, jego strata do lidera wzrosła o pół minuty. W konsekwencji tego zdarzenia załoga spadła na piąte miejsce.

Na niedzielę pozostały cztery krótkie odcinki specjalne, w tym dwa przejazdy słynnego oesu Fafe. Także w ostatnim dniu rajdu Craig Breen tracił do rywali z powodu swojej słabej znajomości trasy. Tym razem jednak irlandzki kierowca doskonale kontrolował swoją jazdę i po pokonaniu w sumie 349,17 km odcinków specjalnych, dotarł do mety na piątym miejscu. W ten sposób powtórzył wynik osiągnięty wcześniej w rajdach Monte Carlo, Szwecji i Korsyki.

Stéphane Lefebvre ukończył rajd na trzynastej pozycji. W dwóch ostatnich etapach francuski kierowca musiał dostosowywać ustawienia samochodu i tempo jazdy do niekorzystnej pozycji startowej. W przeciwieństwie do niego Kris Meeke, który wrócił do rywalizacji zgodnie z regulaminem Rally2, mógł liczyć na dogodną kolejność wyjazdu na trasy. Brytyjczyk zaliczał czasy w pierwszej dziesiątce i stopniowo odzyskiwał pewność siebie. Na przedostatnim oesie Meeke wrócił do swej pełnej prędkości i uzyskał drugi czas.

Na mecie Kris Meeke uplasował się o jedno miejsce za Khalidem Al Qassimi. Dla kierowcy z Abu Dabi był to pierwszy występ w Citroënie C3 WRC. Al Qassimi przez cały rajd pracował nad wyrobieniem automatyki odruchów i poznaniem ustawień samochodu, starając się uzyskać łatwą i pewną charakterystykę prowadzenia.

CELE, KTÓRE POZOSTAJĄ DO OSIĄGNIĘCIA

Podchodziliśmy do tego rajdu dość ostrożnie. Od naszych załóg oczekiwaliśmy uplasowania dwóch samochodów w pierwszej piątce. Patrząc na klasyfikację na mecie, musimy przyznać, że celu nie osiągnęliśmy” – mówi Yves Matton, Dyrektor Citroën Racing.

Niemniej mamy powody do zadowolenia. Przede wszystkim, trzeba podkreślić postawę Craiga Breena. W pierwszym dniu, gdy nowe trasy nie dawały nikomu przewagi związanej ze znajomością terenu, Craig osiągał wyniki na równi z najlepszymi. W późniejszej fazie musiał już regulować swoje tempo: nie mógł pozwolić sobie na większy błąd; miał ograniczać ryzyko i dowieźć do mety zajmowane piąte miejsce. Po drugie czujemy, że nasza praca wykonana podczas dwóch ostatnich sesji testowych przynosi efekty. Wyraźnie dostrzegamy korzyści płynące z tych starań i z pewnością zmierzamy we właściwym kierunku” – komentował dalej Yves Matton. – „Różnorodność tras – jakie składały się na ten rajd – potwierdza, że pracujemy w najważniejszych obszarach rozwijania samochodu. Zebraliśmy duży zasób danych, na podstawie których zaplanujemy nasze następne sesje testowe. Po trzecie wreszcie warto podkreślić niezawodność naszych samochodów. Cztery C3 WRC dojechały do mety rajdu, który był bardzo wymagający dla zespołów mechanicznych. Co więcej, przez cały czas nie wystąpił ani jeden poważniejszy defekt techniczny naszych aut”.

Najbliższa runda Rajdowych Mistrzostw Świata WRC 2017, czyli Rajd Włoch – Sardynia (8-11 czerwca), wyznaczać będzie półmetek sezonu. Do tego czasu nie są planowane żadne sesje testowe, jednak inżynierowie Citroën Racing są przekonani o dużym potencjale C3 WRC w takim terenie. „Osiągi naszych aut w Portugalii i zadowolenie kierowców z ich prowadzenia są dobrymi prognozami, dzięki którym do Rajdu Sardynii możemy podchodzić z optymizmem” – zakończył Yves Matton.

Top